admin
wtorek, 29 września 2009, 11:07

Relacja z wyjazdu na Ukrainę! Trawniki w Lublińcu…

Gabriel Parada - strzelec jedynego gola dla LKS Trawniki w międzynarodowym meczu z Lublińcem.Moje spostrzeżenia z wyjazdu na Ukrainę. Za wschodnią granicą jeszcze nie byłem, to był pierwszy raz – więc tym bardziej byłem ciekawy tego co zobaczę.

Po godzinie 9:00 wyjechaliśmy w nieznane. Pierwszy kierunek jaki obraliśmy to Dorohusk, kojarzony z wielkimi kolejkami i zamieszaniem. I tak też było i tym razem, sznur TIR-ów czekających na wyjazd z Polski zaczynał się 5km może 10km przed granicą. Przekroczyliśmy nasz kraj w bardzo szybkim tempie, udaliśmy się na pierwszy parking, gdzie Ukraińcy mało co się nie pozabijali biegnąc do nas z hrywnami gotowymi na wymianę.

Po 15 km ładnej drogi od granicy, tak naprawdę zaczęła się Ukraina. Jeden pas niezbyt szerokiej drogi, doły, dziury duże gorsze od tych na odcinku Dorohucza-Trawniki. Drugi pas niby robią, ale widok sprawiał wrażenie, że przez rok nikt tam nie pracował. Następną „ciekawą” rzeczą jest to, że jadąc do Kovla (60 km od granicy) po jednej jak i po drugiej stronie same lasy, łąki, pola… i co 5 km stacja benzynowa innej korporacji. Dojeżdżając do Kovla po kilku godzinach jazdy w końcu pierwsze budynki sklepy, markety…. i cerkwie. Zajechaliśmy do marketu zrobić „trochę” zakupów, po czym ruszyliśmy prosto na boisko w Lublińcu, najważniejszy cel tej wyprawy.

Zaproszono nas na towarzyskie spotkanie pomiędzy ich a naszą drużyną. Początek to miłe powitanie naszych piłkarzy, przez kapitana gospodarzy. Wręczenie upominków, pozowanie do zdjęć, a nawet autografy, przez chwile przeszła myśl, jakbyśmy byli na międzynarodowym turnieju.

I jest!. Pierwszy mecz LKS Trawniki w historii z zagraniczną ekipą stał się faktem. Zaczeliśmy spotkanie, które według mnie wyszło trochę nerwowo, mało ruchu w środku boiska, a podania rzadko kiedy były poprawne. Naszych graczy zjadł kwas. Około 15minuty gospodarze strzelili nam pierwszego gola. Pod koniec pierwszej połowy gol z niczego. Strzeliliśmy na 1:1, na przerwę zeszliśmy z mieszanymi nastrojami. Przemówienie trenera Mirosława Polesińskiego niewiele pomogło, a zapewnienia naszych chłopaków, że będzie lepiej nie wyszły w rzeczywistość. Druga część to dalej słaba gra LKSu, dostaliśmy jeszcze dwie bramki. Dopiero pod koniec spotkania nasi wzięli się do roboty, ale nie potrafili wykorzystać dogodnych sytuacji. Ogólnie mecz w naszym wykonaniu słaby, ale atmosfera bardzo fajna. Co ciekawe arbitrem meczu był trener drużyny z Lublińca. Nie odgwizdał może z pięć spalonych.

Następna ciekawostka. W drugiej połowie na boisko weszła… zawodniczka, która miała jedną dogodną sytuacje do strzelenia nam bramki. Ograła i strzeliła, na nasze szczęście bardzo niecelnie. Po meczu zaproszono nas na „piknik” w lasku nieopodal boiska. Można było zjeść typowych ukraińskich przysmaków. Bardzo miło nas ugoszczono, wśród kilku chłopaków, była również kobieta Tania. Fajna i atrakcyjna h3h3. Pozdrawiam!. Gdy wracaliśmy, na granicy horror. Każdy jedzie jak chce, a ukraińscy celnicy mieli wszystko w czterech literach. Pomimo wszelkich przeciwności wyjazd udany, poznaliśmy naprawdę fajnych ludzi, gościnnych jak przypadło na Ukraińców. Miejmy nadzieje, że jeszcze się z nimi zobaczymy!

LUBLINIEC 3:1 TRAWNIKI
Skład LKSu: Damian Nastulak, Konrad Smaga, Artur Maziarz, Marcel Damuć, Krzysztof Stasiak, Łukasz Wójcik, Damian Bancerz, Kamil Maziarz, Gabriel Parada, Waldemar Taczała, Sławomir Wawrzyszuk, Andrzej Bastrzyk Radosław Młynarski, Bartłomiej Kasprzak.

Źródło: Konrad / lkstrawniki.futbolowo.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.