admin
wtorek, 15 września 2009, 12:51

Szkółka Barcelony w Polsce!

Z Joanem Franquesą wiceprezydentem FC Barcelona
rozmawia Antoni J. Bohdanowicz

Barcelona cieszy się ogromnym zainteresowaniem ze strony polskich kibiców. Nawet zorganizowali w Muzeum Sportu wielką wystawę „Polskie ślady w FC Barcelona” z okazji 110-lecia Waszego klubu…

To naprawdę wspaniała rzecz, bo widać, że jesteśmy czymś więcej niż klubem. Poza tym utwierdziłem się w przekonaniu, że mamy w Polsce wspaniałych kibiców. To coś niesamowitego, miałem okazję zobaczyć na własne oczy mnóstwo osób w koszulkach i z flagami FC Barcelona.

Może swoich polskich kibiców nagrodzicie w jakiś tam sposób, na przykład kupując polskiego piłkarza?

Oczywiście, że bardzo chcemy, by w Barcelonie grał piłkarz z Polski. W całej Hiszpanii przezywają nas „El Polaco”, więc dobrze by było, żeby grał u nas prawdziwy Polak (Franquesa szeroko się uśmiecha). Mieliśmy u nas piłkarzy z prawie każdego kraju z Europy Wschodniej. Gwiazdą był Bułgar Christo Stoiczkow, teraz przyszedł Czyhryński z Szachtaru Donieck. Najwyższy czas, by zagrał u nas Polak!

I tak Real Madryt Was uprzedził, bo tam grali już Polacy…

Wiem, gra tam Jerzy Dudek. To bardzo dobry bramkarz.

Nie tylko on, kilku młodych piłkarzy przewinęło się przez ich szkółkę piłkarską.

Naprawdę? Nie wiedziałem. Chyba będziemy musieli coś zmienić. Nie możemy być gorsi od Realu, zrobię wszystko, co w mojej mocy, by młodzi Polacy trafili do Barcy. Mówiąc szczerze, to mamy swoich łowców talentów w tym regionie Europy. Mam nadzieję, że prędzej czy później znajdziemy jakiegoś polskiego piłkarza.

Ilu Polaków ma szansę na to, by trafić do Barcelony?

To zależy od tego, ilu młodych Polaków poleci nam nasz łowca talentów. Nie możemy brać byle kogo. Jesteśmy najlepszym klubem na świecie, więc musimy się szanować. Jeśli się okaże, że u was jest kilku zdolnych piłkarzy, których talenty są warte oszlifowania, to ich ściągniemy.

Ilu piłkarzy macie w szkółce piłkarskiej Barcelony?

Dokładnie nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nasza „La Masia” [po polsku gospodarstwo – red.], trenuje ponad 300 piłkarzy. Mamy drużynę w każdej grupie wiekowej. Nie muszę chyba wymieniać nazwisk wychowanków naszego klubu, bo jest ich naprawdę wielu. Do tego mamy swoje szkółki piłkarskie za granicą. Chociażby w Afryce.

Marzenia o tym, żeby Polak zagrał w FC Barcelona nasilają sie. Kto wie, czy nie rozpoczęły się od marzeń Czarka Kucharskiego... Kiedy autor książki Henryk Sieńko pokazał ją szefowi Piłki Nożnej Ryszardowi Starzyńskiemu, ten powiedział po przeczytaniu:  - Dobra, świetnie, sprawnie napisana, zmieniamy tytuł. Będzie: - Zagrać w barwach Barcelony... Niestety, Starzyński kilka dni później zmarł. Ale jego idea chyba przetrwała. Kto mógłby być pierwszym Polakiem w Barcelonie: Chyba najlepiej wie Cezary Kucharski, Czarek był najbliżej.

Nie pomyślał Pan, żeby w Polsce taką szkółkę otworzyć? Jestem pewien, że młodzi Polacy waliliby drzwiami i oknami, by w niej być.

Tu pana zaskoczę. Zastanawiamy się nad powołaniem szkółki we wschodniej Europie. Musimy jednak ocenić, gdzie znajdziemy największe talenty oraz jaka będzie współpraca z lokalnymi samorządami.

Na ile ocenia Pan szanse, że w Polsce powstanie szkółka Barcelony?

Macie spore szanse. Rzesze kibiców w Polsce na pewno zwiększają wasze notowania. Widzę, że jesteśmy tutaj uwielbiani, ale także uwielbiają nas w Czechach, Bułgarii czy na Ukrainie. Musimy porządnie się zastanowić, gdzie nam się będzie opłacało stworzyć taką szkółkę. Choć przyznam szczerze, że fajnie by było, gdyby u was ona powstała. Podoba mi się wasz kraj.

Z jakichś szczególnych względów Polska się Panu podoba?

Tak, jest jeden bardzo wyjątkowy powód, dla którego lubię ten kraj. W zeszłym sezonie graliśmy z mistrzem Polski Wisłą Kraków. To tu rozpoczęliśmy najbardziej udany sezon w historii klubu. Zdobyliśmy potrójną koronę, czyli Puchar Króla, mistrzostwo Hiszpanii oraz wygraliśmy w lidze mistrzów. Chyba już pan rozumie, dlaczego lubię wasz kraj.


Ale z Polską łączy Was jednak więcej niż Wisła. Chociażby mecze z Legią czy otwarcie Camp Nou…

Rzeczywiście. Wystawa o polskich śladach w Barcelonie to pokazuje. Pamiętam mecze z Legią w pucharach. No i oczywiście spotkanie z reprezentacją Warszawy zagraliśmy na otwarcie Camp Nou…

Źródło: kurierlubelski.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.